Pogoda w Polsce jutro 22 lutego: w tej części kraju możliwy śnieg i temperatura poniżej zera, reszta kraju zmierzy się z ulewami

Niedziela 22 lutego 2026 roku przyniesie Polakom dzień, który z całą pewnością nie zachęci do długich spacerów. Szare niebo, wilgoć w powietrzu i deszcz – to scenariusz, który zdominuje większość kraju. Dla tych, którzy mieli plany na aktywności na świeżym powietrzu, lepszym wyborem będzie pozostanie w ciepłych czterech ścianach z kubkiem gorącej herbaty. Różnice regionalne będą odczuwalne, szczególnie jeśli chodzi o intensywność opadów i temperaturę, dlatego warto przyjrzeć się bliżej, co czeka mieszkańców poszczególnych miast.

Warszawa pod znakiem uporczywego deszczu

Stolica nie ucieknie przed opadami – prawdopodobieństwo deszczu wynosi aż 87 procent, co w praktyce oznacza, że przez większość dnia powinniśmy spodziewać się mokrej pogody. Termometry pokażą maksymalnie 3,5 stopnia Celsjusza, a minimalnie 1,9 stopnia, więc trudno mówić o komforcie cieplnym. Co istotne, przewidywana ilość opadów to prawie 9 milimetrów – dla niewtajemniczonych brzmi to może niegroźnie, ale to już taka ilość wody, która sprawia, że bez parasola czy dobrej kurtki przeciwdeszczowej szybko można przemoknąć do suchej nitki.

Wilgotność powietrza osiągnie niemal maksymalny poziom – 94,4 procenta. W takich warunkach człowiek odczuwa chłód znacznie bardziej intensywnie niż sugeruje sama temperatura. To efekt tego, że wilgotne powietrze gorzej izoluje i szybciej odbiera ciepło z naszego ciała. Wiatr będzie umiarkowany, z prędkością około 11,5 kilometra na godzinę, co nie powinno powodować większych problemów. Zachmurzenie niemal całkowite – aż 96 procent nieba przykryją chmury. Dla warszawiaków to dzień idealny na pozostanie w domu, nadrobienie zaległych seriali czy spotkanie ze znajomymi w kawiarni zamiast na ławce w parku.

Kraków – pewność opadów stuprocentowa

Mieszkańcy stolicy Małopolski mogą być pewni jednego – deszcz jest gwarantowany. Prawdopodobieństwo opadów wynosi 100 procent, choć ich intensywność będzie nieco mniejsza niż w Warszawie – około 4,8 milimetra wody spadnie z nieba. Temperatura maksymalna osiągnie 6,9 stopnia, co czyni Kraków jednym z cieplejszych miejsc w tej analizie, choć to tylko pozorna zaleta przy tak dużej wilgotności powietrza.

Wiatr będzie nieco bardziej odczuwalny niż w stolicy – średnia prędkość to 16,2 kilometra na godzinę. To już taki podmuch, który w połączeniu z deszczem i wilgocią potrafi skutecznie przeniknąć przez ubranie, jeśli nie jest ono odpowiednio dobrane. Wilgotność względna wyniesie 81,5 procenta, czyli nieco mniej niż w Warszawie, ale wciąż na tyle dużo, by odczucie chłodu było nieprzyjemne. Zachmurzenie na poziomie 92,4 procenta oznacza, że promyki słońca to raczej pobożne życzenie niż realna szansa. Kraków w niedzielę to miasto dla miłośników muzeów, galerii i przytulnych restauracji, a nie dla entuzjastów górskich wycieczek czy rowerowych eskapad.

Wrocław – lider pod względem intensywności opadów

Stolica Dolnego Śląska może się pochwalić – jeśli można to tak określić – najobfitszymi opadami w całym zestawieniu. Spadnie tu aż 9,7 milimetra deszczu, przy stuprocentowym prawdopodobieństwie opadów. To oznacza, że wrocławianie będą musieli zmierzyć się z naprawdę mokrą aurą. Temperatura maksymalna to 9 stopni Celsjusza, co czyni Wrocław najcieplejszym z omawianych miast, jednak przy takiej ilości deszczu ciepło to pojęcie względne.

Wiatr we Wrocławiu będzie najsilniejszy spośród wszystkich analizowanych lokalizacji – średnio 18,4 kilometra na godzinę. To już prędkość, przy której parasol może stać się przedmiotem niepożądanym, bo zamiast chronić przed deszczem, staje się żaglem trudnym do kontrolowania. Wilgotność na poziomie 87,1 procenta i zachmurzenie wynoszące 96,4 procenta dopełniają obrazu dnia, który zdecydowanie nie sprzyja planom na zewnątrz. Mieszkańcy Wrocławia powinni tego dnia zaopatrzyć się w dobrą kurtkę z kapturem i zaplanować aktywności pod dachem. Może to dobry moment, żeby odwiedzić Panoramę Racławicką lub spędzić popołudnie w jednej z licznych kawiarni na Starym Mieście?

Białystok – jedyne miejsce z możliwością śniegu

Najdalej na wschód wysunięte miasto w tym zestawieniu przyniesie nieco inny scenariusz pogodowy. Prawdopodobieństwo opadów wynosi 61,3 procenta, co jest najniższym wskaźnikiem w całej analizie, ale wciąż oznacza, że szansa na deszcz jest całkiem realna. Co ciekawe, Białystok to jedyne miejsce, gdzie może pojawić się śnieg – prognozuje się około 2,2 centymetra białego puchu. To efekt niższych temperatur – maksymalna wyniesie zaledwie 1,4 stopnia, a minimalna spadnie nawet poniżej zera, do minus 0,4 stopnia.

Opady mieszane, czyli połączenie deszczu ze śniegiem, to zjawisko typowe dla okresu przejściowego, kiedy temperatura oscyluje wokół zera. Dla przeciętnego człowieka oznacza to najbardziej nieprzyjemną możliwą kombinację – nie jest wystarczająco zimno, by śnieg się utrzymał i stworzył malowniczy krajobraz, ale jest na tyle chłodno, że deszcz zamienia się w błoto pośniegowe. Wilgotność powietrza to 90,6 procenta, a wiatr osiągnie średnio 16,6 kilometra na godzinę. Zachmurzenie niemal całkowite – 96,8 procenta. Białostocczanie powinni ubrać się szczególnie ciepło i warstwowo, by móc reagować na zmieniające się warunki. To definitywnie nie jest dzień na piknik w Parku Planty czy dłuższe spacery nad Białą.

Bydgoszcz – deszczowy rekord w ilości opadów

Mieszkańcy Bydgoszczy będą mieli do czynienia z największą ilością opadów spośród wszystkich miast – aż 10,4 milimetra. To wystarczająco dużo, by każdy nieosłonięty spacer szybko zamienił się w mokrą przygodę. Prawdopodobieństwo deszczu wynosi 83,9 procenta, więc choć nie jest to pewność stuprocentowa jak w Krakowie czy Wrocławiu, szanse na suchą pogodę są znikome. Temperatura maksymalna osiągnie 5,8 stopnia, co plasuje Bydgoszcz gdzieś pośrodku stawki pod względem cieplnym.

Szczególnie niepokojący jest poziom wilgotności – aż 96,6 procenta, co jest najwyższą wartością w całym zestawieniu. Przy takiej wilgotności powietrze jest niemal nasycone parą wodną, co powoduje, że nawet niewielki spadek temperatury może prowadzić do kondensacji, czyli powstawania mgły lub rosy. Człowiek w takich warunkach czuje się duszno i niekomfortowo, a ubrania wolniej schną. Wiatr o prędkości 12,2 kilometra na godzinę nie będzie szczególnie dokuczliwy, ale zachmurzenie na poziomie 96,4 procenta oznacza szarą, przygnębiającą aurę. Dla bydgoszczan to dzień na wizytę w Młynach Rothera przekształconych w centrum kulturalne, albo na relaksujące popołudnie w domowym zaciszu.

Polska w szarościach – co robić w taki dzień?

Patrząc na całościowy obraz pogody w niedzielę 22 lutego 2026 roku, można powiedzieć jedno – natura nie będzie nas rozpieszczać. Wszystkie analizowane miasta zmierzą się z opadami, pochmurną aurą i niewygodnie wysoką wilgotnością powietrza. Największe różnice dotyczą temperatury – od wartości bliskich zera w Białymstoku po względnie łagodne 9 stopni we Wrocławiu – oraz intensywności opadów, gdzie Bydgoszcz i Wrocław wyraźnie prowadzą w niechlubnym rankingu.

Co warto podkreślić dla wszystkich planujących niedzielne aktywności: to nie jest weekend na wycieczki w góry, nad jezioro czy długie spacery z psem. Warunki atmosferyczne nie są wprawdzie niebezpieczne – nie mówimy tu o burzach czy śnieżycach – ale są na tyle nieprzyjemne, że mogą skutecznie zepsuć nastrój i doprowadzić do przeziębiania. Warto pomyśleć o aktywnościach w pomieszczeniach: kino, teatr, muzeum, galeria handlowa, spotkanie przy kawie czy po prostu dzień relaksu w domu z dobrą książką lub filmem.

Dla tych, którzy jednak muszą wyjść z domu – niezależnie czy do pracy, na zakupy czy z innych powodów – kluczowe będzie odpowiednie przygotowanie. Solidna kurtka przeciwdeszczowa z kapturem, wodoodporne buty i parasol to absolutne minimum. W przypadku Białegostoku warto pomyśleć także o cieplejszej warstwie odzieży, bo temperatura bliska zera w połączeniu z wilgocią potrafi skutecznie wyziębić organizm. Kierowcy również powinni zachować ostrożność – mokra nawierzchnia wydłuża drogę hamowania, a przy intensywniejszych opadach widoczność może być ograniczona.

Ciekawostką jest sytuacja w Białymstoku, gdzie mieszane opady deszczu ze śniegiem pokazują, jak bardzo zróżnicowana termicznie jest Polska nawet w obrębie jednego dnia. Różnica między najchłodniejszym Białymstokiem a najcieplejszym Wrocławiem to prawie 8 stopni – to sporo jak na dystans około 600 kilometrów. Takie kontrasty to efekt położenia geograficznego naszego kraju na styku wpływów oceanicznych z zachodu i kontynentalnych ze wschodu. Zimą i wczesną wiosną ta różnica bywa szczególnie widoczna.

Patrząc perspektywicznie, luty zbliża się już do końca, a z nim powoli odchodzi zima. Dni takie jak ten nadchodzący to typowa aura przejściowa – już nie mroźna zima, ale jeszcze nie wiosna. Dla natury taki deszcz jest właściwie błogosławieństwem, bo nawadnia glebę po zimowym okresie i przygotowuje ją na nadchodzący sezon wegetacyjny. Dla ludzi jednak pozostaje po prostu mokrym, nieprzyjemnym dniem, który najlepiej przeczekać w ciepłym, suchym miejscu.

Dodaj komentarz